Zobacz wszystkie materiały TurboRebels

Kontaktuj się ze znajomymi, otrzymuj informacje o nadchodzących wydarzeniach i nie tylko.
Jeśli nie masz konta, możesz je utworzyć

Turbo
20
1 komentarz

XIV Rajd Weteranów Szos Po Ziemi Mogileńskiej

Po raz czternasty w Mogilnie odbył się Rajd Weteranów Szos po Ziemi Mogileńskiej. Impreza organizowana przez Motoklasycznych z komandorem Krzysztofem Witczakiem na czele to pozycja obowiązkowa dla miłośników klasyków i rajdów nimi. Chętnym do wspólnej zabawy zwykle jest więcej niż wolnych miejsc na liście startowej, dlatego też kiedy bodajże w lutym ruszyły zapisy nie zwlekając wysłaliśmy zgłoszenie. Czas minął nie wiadomo kiedy i już nadeszła pora wyjazdu do Mogilna.

Wyjątkowo impreza miała charakter jednodniowy. W poprzednich latach był podział na dzień rajdowy, czyli sobotę i niedzielną wystawę. Teraz organizatorzy zdecydowali na połączenie rajdu z wystawą i tak, ci którzy nie byli zainteresowani zmaganiami rajdowymi mogli już do rana prezentować swój pojazd na terenie bazy rajdu, mieszczącej się w Chabsku nieopodal Mogilna. Pojazdy biorące udział w rajdzie prezentowały się po minięciu linii mety, podczas gdy załogi miały czas na posiłek, odpoczynek i integrację.

Po krótkiej odprawie w dwuminutowych odstępach załogi ruszały w drogę. Jako pierwsze wystartowały motocykle, następnie zgodnie z listą startową ruszyły samochody. Komunikat przed rajdowy sugerował, że będzie łatwo. Przewidziany czas na przejechanie trasy wynosił 4,5 godziny, co wydawało się całkiem realne. Jak się jednak okazało zbyt łatwo daliśmy się zwieść zapowiedzi komandora, że jest prosto. Niby było, ale jednak moment nieuwagi sprawiał, że kręciliśmy się w kółko, zawracaliśmy, cofaliśmy się do poprzednich kratek, bo co jakiś czas uciekał nam kierunek. W podobnej sytuacji jak my były i inne załogi. Rodziło to doskonałą okazję do integracji w poszukiwaniu właściwej trasy. Narady i wspólne analizowanie zapisów itinerera odbywały się wyjątkowo często, a i tak zdarzało się wylądować na podwórku u gospodarza. Byli i tacy, którzy się poddawali, ale i tak w końcu wracali na właściwą drogę. Lata doświadczeń w tworzeniu tras sprawiły, że organizatorzy świetnie poprowadzili nas asfaltem, szutrem, drogami i bezdrożami okolicy Mogilna, dzięki czemu po raz kolejny mieliśmy przyjemność podziwiać piękno regionu bez odwiedzania znanych już miejsc. Wśród zadań było między innymi liczenie krzyży, chodzenie na szczudłach, wolna jazda na rowerze z epoki, slalom z opon, czy wciąganie baniaka z wodą na wieżę widokową.

Rajd był taki, jak lubimy – wymagający i zmuszający do wysiłku. Zabawa się udała. Wystawa, odbywająca się równolegle z integracyjnymi pogawędkami porajdowymi również. Sprzyjało temu i miejsce i utrzymująca się dokonała pogoda. Czego chcieć więcej

Wjęcej zdjęć na zabytkowi.com.

Komentarze (1)

Marcin Górnicki
14.05.2018
11:20

Marcin Górnicki napisał

Piękne okolice, kiedyś tam byłem. Mało znane i raczej nieuczęszczane przez turystów.

POZOSTAŁE KOMENTARZE (1)