Zobacz możliwości portalu TurboRebels

Zobacz sesje zdjęciowe, kalendarz imprez, i wiele więcej.
Zaloguj się, włącz tablicę i wyłącz ten komunikat ;)

Turbo
112
2 komentarze

#TEST - Renault Megane GrandCoupe - Budżetowa Francja elegancja?

Mało widzi się na drogach sedanów segmentu C takich jak Megane GrandCoupe, a to bardzo przyjemne samochody z dużymi możliwościami. Dodają prestiżu właścicielowi, gdy ktoś pomyli Megane z Talismanem, o co nie trudno, a do tego są bardzo użyteczne i komfortowe

Wiele osób może być zmylonych nazwą tego samochodu, bo GrandCoupe na logikę oznacza Coupe, nic w tym odkrywczego, jednak nie w przypadku Renault, bo tutaj mamy do czynienia z sedanem, który aspiruje do segmentu premium pozostając jednak praktycznym samochodem na co dzień. To zdarza się rzadko, aby auto było przystępne cenowo, oferowało bardzo dużo oraz do złudzenia przypominało większy i droższy model tego samego producenta. Tak jest właśnie w przypadku Megane GrandCoupe, które zapewne wiele osób może pomylić z modelem Talisman, bo faktycznie sylwetką czy detalami są do siebie zbliżone, lecz różni je przede wszystkim cena, która gra tutaj kluczową rolę.

Testując Megane po raz pierwszy towarzyszyło mi uczucie, że to jest faktycznie samochód, który chciałbym mieć i mógłbym go kupić. Oczywiście, testując kombi za 200 tysięcy złotych miałem komfortowy samochód o lekko sportowym charakterze, który podobał mi się wizualnie i trafiał w mój gust, lecz problemem była cena, bo jednak w tej cenie można pokusić się o wiele innych mniej lub bardziej interesujących propozycji, lecz zapewne nie tak rozsądnych. Czym było spowodowane takie odczucie w przypadku Megane? Być może tym, że od ponad 10 lat osobiście lub pośrednio jeżdżę samochodami segmentu C i czułem się tutaj jak w domu? Niemniej jednak auto w pierwszym kontakcie wywarło pozytywne wrażenie na mnie, a po ponad 500 kilometrach w trasie nie odczuwałem zmęczenia, jazda była przyjemnością, a do tego przed oczami widniała ładna liczba 6 oznaczająca średnie spalanie na 100 kilometrów. Dobra, koniec tego marudzenia, przejdźmy do konkretów.

Z zewnątrz – czy to Talisman?

Wizualnie auto wypada bardzo dobrze, tył to praktycznie kopia Renault Talisman, co jest wielką zaletą dla tego modelu. Zresztą jak spojrzycie z przodu to jeśli nie jesteście wielkimi fanami marki, którzy znają każdy model na pamięć to będziecie mieć problem z rozpoznaniem jakie to auto i ze znalezieniem ewentualnych różnic. Jedyne różnice są tak naprawdę w gabarytach, bo Megane jest krótsze przez co szybciej opada linia dachu. Całość ma bardzo subtelny i wyrafinowany kształt, którego nie powstydziłaby się limuzyna klasy premium. Osobiście miałem jedynie wrażeni, że auto ma za wysoki prześwit, co sprawia, że wygląda na nieco brutalne, lecz użytkowe. Z przodu wyróżniają się światła LED Pure Vision, które już chwaliłem przy teście Kadjara, lecz skupiając się na samym ich wyglądzie mamy do czynienia z charakterystycznymi dla nowych modeli Renault pasami LED w kształcie litery “J”. Dodaje to elegancji i ma swoje funkcjonalne odbicie przy okazji.

Oczywiście ktoś może zapytać czy sedan segmentu C jest w ogóle praktyczny i potrzebny? Przecież sedany segmentu D słabo się sprzedają, a są one bardziej “premium” i mogą śmiało służyć jako tańsze odpowiedniki limuzyn. Tutaj was zaskoczę, bo jeśli porównywać Megane hatchback i sedan to sam bagażnik jest o ponad 100 litrów większy w sedanie (sedan ma 550 litrów). Do tego bardziej elegancki wygląd i ogólne poczucie komfortu. Ma to również swoje minusy, bo auto jest dłuższe, co może być kłopotem dla niektórych osób w mieście oraz jeśli wasi pasażerowie mają powyżej 2 metrów to sprawdźcie wcześniej czy się zmieszczą do tyłu, bo linia dachu opada dosyć wcześnie i nisko, co nie ułatwia sprawy. Wiele osób wskazywało Peugeota 301 jako konkurenta Megane GrandCoupe, ale uwierzcie mi, między tymi autami jest przepaść. 301 to budżetowa propozycja, która konkuruje z Fiatem Tipo, a GrandCoupe to po prostu tańszy Talisman o nieco mniejszym rozmiarze.

Wnętrze – wszystko ładnie, ale gdzie z tym ekranem

Sama jazda autem jest przyjemna i nie odczuwałem zmęczenia mimo kilkugodzinnej trasy w dość ciężkich warunkach pogodowych. Miejsca jest dużo jak na ten segment, fotele są dobrze wyprofilowane i nawet w ostrych zakrętach stabilnie trzymają ciało, choć ustawienie ich pod siebie to nie lada wyzwanie. Sam spędziłem z 10 minut szukając pozycji idealnej, a potem jeszcze musiałem ją korygować. Finalnie, jednak się udało, bo początkowo było gorzej niż na krześle. Można ponarzekać na brak elektrycznej regulacji fotela, bo podniosło by to “luksus” w środku, ale to drobny szczegół. Otaczające nas materiały są bardzo przyjemne, co docenią nasze ręce, gdy będziemy chcieli się oprzeć. Szczególnie miękkie są drzwi w okolicy szyby, gdzie najczęściej spoczywa ręka. Na brak miejsca nie ma co narzekać, bo nawet, gdy za kierownicą siądzie osoba o wzroście ponad 2 metrów to za nią spokojnie może usiąść osoba średniego wzrostu. Miejsca na nogi jest wystarczająco. Jedynie na co mógłbym ponarzekać to fakt, że ten egzemplarz nie miał panoramicznego dachu. Rozświetliłoby to kabinę i poszerzyło ją wizualnie, co na pewno odebralibyśmy pozytywnie, a do tego jeśli macie małe dzieci to mają one dodatkową atrakcję w czasie jazdy.

Jednak cały ten czar idealnego wnętrza segmentu C psuje – wyświetlacz i system multimedialny. Mało precyzyjny, duże opóźnienia, grafika jak na komputerach 15 lat temu, a to wszystko zamknięte w pionowej formie na wzór Tesli. Przyciski rozmieszczone po obu stronach są zbyt małe, aby je komfortowo naciskać i niejednokrotnie w czasie jazdy nie traficie w te małe ikonki. Szczególnie, gdy będziecie mieli rękawiczki to zapomnijcie o “trafieniu” w przycisk. Obsługa gorsza niż telefonu w rękawiczkach na 20-sto stopniowym mrozie. Sam ekran po wybraniu danej opcji potrzebuje kilku sekund, aby “ogarnąć” o co chodzi. Tutaj wielki minus dla Renault. Do tego panel wokół ekranu bardzo się brudzi i palcuje, a matowe wykończenie nie ułatwia sprawy. Przyznam szczerze, że byłbym bardzo o to zirytowany, gdybym jeździł tym autem na co dzień. Liczę, że po faceliftingu zostanie przeniesiony system z nowego Clio, który działa świetnie, ale o tym napiszę w następnym teście. Niemniej jednak zastosowanie przestarzałej technologii nie wpływa dobrze na komfort podróżowania szczególnie, że czas leci, a system będzie się starzeć. Za 5 lat będziemy mówić o nim jak o epoce dinozaurów.

Jazda – oszczędnie i komfortowo

Przejdźmy jednak do samej jazdy, bo to jest najważniejszy czynnik oceny samochodu. Przejechałem Megane GrandCoupe ponad 1000 kilometrów i nie powiem, że byłem mile zaskoczony tym co auto oferuje. Dlaczego? Ano dlatego, że samochód spełnił wszystkie moje wymagania, czyli: był komfortowy, gdy chciałem jechać spokojnie po autostradzie; był zwinny i dynamiczny (w trybie Sport), gdy chciałem mocniej przycisnąć pedał gazu oraz był strasznie przewidywalny, a do tego oferował dobrą stabilność w szybkich zakrętach. W mieście ani razu nie miałem problemu zaparkować mimo, że można obawiać się większych gabarytów auta. Zawieszenie pracuje bardzo dokładnie, lecz wielkiej różnicy między trybem Comfort a Sport nie widać. Czy to kolejny zabieg marketingowy i dodatkowy “bajer” w samochodzie? Owszem, w trybie Sport reakcja na gaz jest zauważalnie lepsza i szybsza, ale… dźwięk się nie zmienia, a zawieszenie pracuje bardzo podobnie. Pracy skrzyni biegów w tej wersji nie zmienimy, bo nie jest to wersja z automatem. Może gdyby była obecna to byłaby różnica. Zauważyłem różnicę w spalaniu między Comfort i ECO, więc na plus. Nie dużo, bo jakieś 0,3-0,4 litra, ale zawsze coś, także na plus.

Pod maską pracuje bardzo wdzięczny silnik 1.3 140 KM, który jest mniejszą jednostki testowanej przez nas w Kadjarze. Tak naprawdę to auto nie potrzebuje innego, mocniejszego silnika, bo 140 koni w zupełności wystarcza, a spalanie jest nawet lepsze niż zadowalające. Renault podaje wartości 6,1-6,4 jako spalanie deklarowane i da się tyle osiągnąć. Przy prędkościach 110-130 udało się uzyskać wynik 6 l/100 km, a zwalniając do okolic 100 km/h wynik 5,2-5,5 będzie realny. W mieście nie jest źle, bo stale utrzymywał się przedział 6,9-7,6 l/100 km. Oczywiście, gdy mocniej przyciśniemy pedał to 8-10 litrów staje się normą. Kultura pracy przyzwoita, w trasie silnika nie słychać, a w mieście jego pomrukiwanie (raczej z głośników) nie przeszkadza za co pochwała dla wygłuszenia.

Podsumowanie – kupiłbym Cię!

Testowany egzemplarz został wyceniony na około 98 950 złotych, a bazowo wersja INTENS kosztuje 81 900 złotych. To dobra cena za to co auto oferuje i nie pożałujecie wydanych pieniędzy szczególnie, że Renault oferuje bardzo duże rabaty i jak się postaracie to za około 80 tysięcy złotych wyjedziecie nowym GrandCoupe z automatyczną skrzynią biegów w full opcji. Przyznam szczerze, że gdybym szukał auta w segmencie C to myślałbym o Megane. Czy wybrałbym GrandCoupe? Gdyby była wersja RS Line to na pewno, ale w zależności od potrzeb może i sedana był rozważył. Mając firmę i chcąc kupić auto dla pracowników (szczególnie, tych na wyższym stanowisku) kupiłbym zdecydowanie GrandCoupe. Dobry stosunek cena – jakość. Nic nie skrzypi, nic nie trzeszczy, a z dobry rabatem i finansowaniem mamy świetnie wydane pieniądze.

Bardzo liczę na facelifting tego modelu, aby zaktualizowano multimedia oraz wprowadzono trochę świeżości, bo jako kierowca auta segmentu C, który przez lata miał i ma kontakt z inną francuską marką widzę duży potencjał w tym aucie. Nie ma zbytnio konkurencji, bo albo jest ona droższa albo oferuje ona znacznie mniej i jakby nie ta klasa pojazdu. Niech tylko Renault nie wycofa tego modelu i dalej go rozwija, a znajdzie zainteresowanych. Od siebie szczerze polecam i może bym kupił.

Komentarze (2)

Roman Szymanowicz
6.01.2020
17:12

Roman Szymanowicz napisał

W przetargach i dla firm na samochody służbowe dla wyższej kadry kierowniczej ma szanse :D

Dawid Karasek
5.01.2020
12:22

Dawid Karasek napisał

Całkiem niezły ;) 

POZOSTAŁE KOMENTARZE (2)