ARTYKUŁ POCHODZI ZE STRONy 4 KÓŁKA I NIE TYLKO
Rynek symulatorów wyścigowych od kilku lat ma się całkiem nieźle. Mamy różne tytuły jak RaceRoom, rFactor 2, iRacing o nieco innym podejściu i formie, mamy wreszcie Assetto Corsa.
Gra nie jest nowa, bo ma już ponad 3 lata. Recenzja wydaje się więc może nieco nie na miejscu, jednak zapewniam, że wszystko, co dotyczy tej produkcji, jest jak najbardziej aktualne. Po pierwsze dlatego, że symulatory z założenia starzeją się wolniej niż reszta gier, po drugie AC jest na bieżąco uzupełniana o kolejne DLC i to nie w formie bezwartościowych wypełniaczy portfeli twórców. To pełnowartościowa treść, czasem wręcz najlepsze projekty samochodów, jakie kiedykolwiek pojawiły się w symulatorach. Nieco spalę na starcie mówiąc, że twórcom Assetto Corsa zaufałem już na początku kupując grę w Early Access na Steam, czego nie robię nigdy i... nie zawiodłem się, a nawet byłem w pełni usatysfakcjonowany od pierwszych minut kontaktu z produkcją. Do rzeczy jednak.
Assetto Corsa to pełnokrwisty symulator wyścigowy stworzony przez Kunos Simulazioni. Panowie z tej firmy odpowiedzialni są m.in. za netKar Pro czy Ferrari Virtual Academy. Zajmują się jednak także dostarczaniem profesjonalnego software'u do symulatorów wyścigowych. Portfolio pozwalające sądzić, że nie wyprodukują bubla, czy pseudo symulatora opierającego swój mechanizm symulacji głównie na hasłach reklamowych.
Także w temacie dostępnych trybów gry nie należy oczekiwać zaskoczeń. W Assetto Corsa możemy więc swobodnie ćwiczyć sobie w samotności na danym torze i ustawieniach, walczyć z czasem w trybie time trial lub hotlap, odpalać od razu szybko konfigurowane wyścigi z AI, a nawet (co na symulator dość nietypowe) przejść całą solową karierę z odblokowywaniem kolejnych klas pojazdów, a zatem i poziomów trudności. Szczerze mówiąc nigdy nie ukończyłem jej nawet w 25%, bo i po co? Nie to jest treścią symulatorów. Niemniej fakt jej istnienia na pewno wart jest odnotowania. Tyle z trybów podstawowych i mniej interesujących. Powoli przechodzimy do ciekawszych, a składa się na nie w pierwszej kolejności tryb drift. Nazwa mówi chyba wszystko - po prostu driftujemy nabijając punkty za nasze wyczyny. Co ciekawe Assetto Corsa traktuje drift całkiem serio i ma dla niego specjalnie przygotowane samochody oraz tory. Kolejnym ciekawym trybem jest tryb wyzwań dla jednego gracza. Tu twórcy wymyślają dla nas zadania konkretnym samochodem na konkretnym torze. Są to wygranie wyścigu z AI, wykręcenie konkretnego czasu, czy także uzyskanie ilości punktów w drifcie, a nawet wygranie drag race. Wyzwania mają swoje progi, za które dostajemy brązowy, srebrny lub złoty medal. Wierzcie lub nie, ale niektóre z nich wymagają naprawdę perfekcji i godzin treningu, żeby na przykład wykręcić narzucony przez twórców czas jednego okrążenia. Poza tym wyzwania są tematyczne, co oznacza, że np. jeździmy historycznym samochodem po historycznym, odpowiadającym torze. Ponadto mają swoje nazwy, także korespondujące z klimatem i tematyką, czyli choćby wyzwanie wykręcenia czasu okrążenia na torze Zandvoort w Mercedesie AMG GT3 nazywa się "Uwolnić bestię!", a wyzwanie w stareńkim Lotusie 25 nazwano "Rewolucja Chapmana". Generalnie jeśli chodzi o zabawę samemu, to ten właśnie tryb sprawia mi najwięcej frajdy.
No dobrze, koniec dywagacji o detalach, bo w symulatorach tak naprawdę liczy się tylko jeden element: model jazdy, czy jak kto woli - fizyka. Czy Assetto Corsa jest najbardziej hardcore'owym symulatorem z jakim miałem do czynienia? Nie. Czy jest najlepszym? Śmiem sądzić, że tak. Prowadzenie samochodów, szczególnie bez wszelkich pomocy, jest trudne, jak to w symulatorze. Auta reagują jednak tak, jak można by się po nich spodziewać. Nie jest to więc poziom słynnego Richard Burns Rally, gdzie każdy rozpoczynający, który nie przeszedł samouczka, pierwszy zakręt na OSie kończył na drzewie jadąc na wprost, gdyż samochód w ogóle nie skręcił. W AC samochód przede wszystkim świetnie się czuje. Czuć na ile można sobie pozwolić z hamowaniem zanim zablokują się koła, a jak to się już stanie, to można pracować hamulcem tak, by spokojnie kontrolować stopień ich zblokowania. Czuć pracę zawieszenia i tyłu pojazdu, którego przecież nie widzimy. Czuć transfer masy w zakręcie i w czasie hamowania, przez co dokładnie wiemy na co można sobie pozwolić i ile od limitu jesteśmy. Świetny force feedback pomaga w kontrolowaniu przedniej osi, czuć dosłownie każdą dziurę na torze.
Kupujemy jednak zawartość oficjalną, a ta jest na naprawdę świetnym poziomie. Co ważne utrzymują go także dodatki DLC. Mało tego, za kilka samochodów najlepiej przeniesionych do symulatorów kiedykolwiek, uważam właśnie te z DLC do Assetto Corsa, konkretnie z dodatków tematycznych o Porsche, które znów pozwoliło na wykorzystanie swoich pojazdów w grach. Cała zawartość trzyma podobny poziom i gwarantuje to niesamowite przeżycia, przede wszystkim dzięki ogromnej immersji.
Koncentracja na modelu jazdy nie znaczy jednak, że Assetto Corsa wita nas pikselozą, o nie! Grafika stoi na bardzo dobrym poziomie, nawet pomimo upływu kilku lat. Oczywiście nie powala i nie olśniewa efektami, a odblaski według mnie od samego początku są zbyt matowe. Generalnie jednak jest bardzo ładnie, szczególnie jeśli chodzi o modele pojazdów, bo z torami jest nieco gorzej. Jak jednak już wspominałem w żadnym wypadku nie przeszkadza to w odbiorze produkcji. Dźwięki także stoją na wysokim poziomie, z resztą są często ważnym elementem, z którego podczas jazdy otrzymujemy informacje, co dzieje się z autem. Co ja będę mówił - wystarczy przejechać się bolidem Ferrari F2004 z najnowszego dodatku poświęconego tej marce, by zatęsknić za erą silników V10 w F1.
No dobrze - pieśń pochwalna to jedno, a wady to drugie. Po pierwsze brak tu pełnego cyklu dobowego no i przede wszystkim zmiennych warunków pogodowych. Szczególnie to drugie jest trudne do dobrego odwzorowania w symulacjach, przez co większość producentów stwierdza, że lepiej nie robić nic, niż zaimplementować tandetę. Niemniej brak to brak. Dalej w AC, jeśli chodzi o oficjalną zawartość, aut jest może sporo, ale wbrew pozorom nie jest tak dużo maszyn czysto wyścigowych, no może poza klasą GT3, co rodzi problemy przy organizacji wszelkich lig i generalnie w zróżnicowaniu aut. Nie to, że jest ich kilka, bo pewnie z kilkadziesiąt z wszystkimi dodatkami, w dodatku pokrywających całą historię sportów motorowych, ale... może właśnie przez tak duże pokrycie historii i klas, często z danych lat i klasy wyścigowej mamy do wyboru tylko jedno, dwa auta. Oczywiście nie jest to kolosalny problem, ale różnorodność zawsze w cenie. No i model jazdy nie jest idealny. Problem w tym, że oszukiwałbym was i siebie pisząc, że mi on nie pasuje. Dla mnie jest idealną równowagą między zaawansowaną symulacją a frajdą z jazdy i (nadużywane przeze mnie w tym tekście słowo) immersją.
Z wszystkich produkcji z jakimi miałem kontakt jest to obecnie jeden z dwóch najlepszych symulatorów na rynku, na równi z iRacing. Obie gry mają nieco inny charakter, z resztą jak i koszty. W sieci toczy się oczywiście niekończąca się dyskusja miedzy ich fanami, która jest lepsza. Decyzja, który wybrać, należy więc do was.
Dawid Karasek napisał:
Ciekawe kto wygra w tym sezonie...
Patryk Bojarski napisał:
Niesamowite zdjęcia!