Zobacz wszystkie materiały TurboRebels

Kontaktuj się ze znajomymi, otrzymuj informacje o nadchodzących wydarzeniach i nie tylko.
Jeśli nie masz konta, możesz je utworzyć

Turbo
4
1 komentarz

JAPONIO, MAMY GOTOWY WASZ NOWY PROTOTYP

Tak na początku lat osiemdziesiątych brzmiało jedno z haseł reklamowych Harleya. Kampania była opatrzona zdjęciem skrzyni transportowej przed załadunkiem na statek. Każdy mógł się domyślić, co do niej spakowano i dokąd ma dotrzeć.

Akcja dotyczyła nowego modelu Super Glide. Ameryka kreowała trendy. Japonia oferowała tańsze, grzeczniejsze i często bardziej niezawodne substytuty. To był niesamowity czas.

 

Jeśli chcesz odbyć podróż w przeszłość i zajrzeć w zakamarki miasta, ale nie zamierzasz porzucić współczesnych wymagań, powinieneś odpalić tego Big Twina. Idealny motocykl do snucia się po ulicach. Czarny ze złotymi detalami, minimalistyczny. Jednak kiedy zajdzie potrzeba, zaskakująco potężny. Low Rider S to połączenie w motocyklu serii Dyna stylu maszyn Dark Custom oraz silnika Screamin Eagle 110. Całość wieńczy kusa owiewka i pokaźny wlot powietrza typu heavy breather. Do tego centralnie montowane podnóżki umożliwią Ci naprawdę dynamiczną jazdę.

 

 

Młodym, stylistyka w jakiej jest osadzony Low Rider S, skojarzy się z popularnym serialem o gangu motocyklowym. Rzeczywiście, podobieństwo jest duże i na pewno może ekscytować. To jednak tylko rykoszet prac dizajnerów. Ta maszyna siedzi bowiem w innym obszarze stylistycznego rozwoju amerykańskich motocykli. To czas ulic zdominowanych przez Jeepa CJ czy Pontiaca Firebird. Konkretnie czas czerni połączonej ze złotem i napiętych muskułów. Miami Vice, Knight Rider czy Dynastia. Wszystko to powstało na początku lat osiemdziesiątych. Wszystko to aż pękało od lansu, biustu, kart kredytowych, kokainy oraz nowinek technicznych.

 

 

To z myślą o wejściu w tę epokę Harley wydawał między innymi maszyny serii FX, protoplastów dzisiejszych Dyna. Motocykle, które już w 1980 roku, w modelu Sturgis mogły mieć napęd pasem tylnego koła i taki sam napęd pierwotny. Efektu dopełniała głęboka czerń praktycznie każdego elementu z silnikiem, kołami i obudową filtra powietrza włącznie. Nieliczne chromy i czerwone pasy na obręczach kół dopełniały całości. Konkurencja mogła się oblizywać. Może nie był to najszybszy i najlepiej prowadzący się motocykl na rynku – z pewnością jednak był jednym z najbardziej pożądanych.

Nawet Yamaha chciała uszczknąć dla siebie kawałek tego tortu i wypuściła swą czarno złotą edycję Virago. Sprzęt marzeń dla wielu, którzy nie mogli lub nie chcieli jeździć Harleyem. Zła nie była, ale zapamiętaliśmy ją głównie za sprawą notorycznie niedziałającego rozrusznika. Prototyp z reklamy jak widać się przydał, ale chłopaki z Azji musieli jeszcze popracować.

 

 

Po modelach FX z przeszłości, współczesna, najmocniejsza Dyna odziedziczyła logotyp na zbiorniku, czerń i charakter. Najlepiej jest, kiedy przychodzi ruszyć z miejsca lub dodać gazu by wyrwać maszynę z leniwego cruzingu. Wtedy właśnie jednostka napędowa pokazuje swój potencjał.  Trzysta kilogramów, które dosiadasz ciągnie do przodu 156 Nm momentu. Robi to tak, że napinasz mięśnie by motocykl nie pojechał bez Ciebie. W końcu w silniku tkwi tyle siły, ile w latach osiemdziesiątych miał pod maską VW Golf 1,8 GTI.

 

 

Low Rider S to bez wątpienia najciekawszy motocykl na podwoziu Dyna. Jego wygląd powoduje, że jest to jeden z nielicznych jednośladów, w którym nic bym nie modyfikował. Hmm, kierownicę może bym zmienił, ale reszcie daję ocenę celującą. Dobre prowadzenie, imponujące osiągi, wygodna pozycja. Dodałbym do tego również zasięg, który pozwala na przejechanie długich tras bez zawijania do portu.

Jak każdy Harley również ten jest twardy i wymaga nieco więcej siły niż konkurenci. Zawieszenie ustawiono tak, abyś czuł pewność w zakrętach, przy startach i hamowaniach. We wszystkich wymienionych sytuacjach masz zapas. Jadąc czujesz, że ten pojazd nie powstał, aby zaskakiwać jedynie wyglądem.

 

 

Eska jest nie tylko najmocniejsza, jest również najdroższym modelem z rodziny Dyna. Decydując się na nią kupujesz za jednym razem najbardziej uniwersalny motocykl marki oraz bardzo wyrazisty sprzęt do nocnych rajdów po mieście. Możesz mieć w garażu postrach ulicznych sprinterów i kompana do europejskich wycieczek. Możesz sobie nawet nie zawracać głowy customingiem, ponieważ i tak nikt nie uwierzy, że Twoja Dyna to motocykl seryjny.

 

 

PS.

Ostatecznie zamiast ubrać jaskrawą koszulę i udać się na szemrane przedmieście, by ustalić termin dostaw z Kolumbii, pojechałem na Dworzec Główny. Wieczorem odbywał się tam Nocny Market gdzie całkowicie legalnie mogłem zaopatrzyć się w przysmaki kuchni świata i miło spędzić czas.

 

Mazurek

Zdjęcia: Michał Mazurek

 

Komentarze (1)

Piotr Zalewski
6.06.2017
11:07

Piotr Zalewski napisał

Faktycznie stylem przypomina SOA :)

POZOSTAŁE KOMENTARZE (1)